niedziela, 31 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY][PRYWATNIE] Podsumowanie kolejnego tygodnia z Lawendowymi Nutami


Pierwsze próby "Lawendowych Nut" datowane są według Instagramu na 31.05.2016

Mijają więc równe 2 miesiące życia z moimi bohaterami u boku. Dziwna chwila, bo nie myślałam nigdy o tym, ile czasu poświęcam na pisanie.


Z tej perspektywy wygląda, iż poprzedni tydzień zmarnowałam. Powstało około 30 stron, lecz było to głównie uzupełnienie "zamkniętych" już rozdziałów o sceny, które pasowały do obrazu całości.

Jest jeden taki wyjątek. Była to scena <uwaga spoiler> kiedy bohaterowie trafiają do Lawendowego Ogrodu Rozkoszy. W drewnianej altanie panuje absolutna ciemność, z głośników sączy się nastrojowa muzyka, a bohaterowie są pozostawieni sami sobie. Było to trochę inspirowane popularnymi "Kolacjami w ciemności". Wszelakie bodźce odbierane są o wiele intensywniej, gdy nasz wzrok jest wyłączony.


Postanowiłam więc narzucić sobie pewien pisarski reżim. Poświęcać "Lawendowym Nutom" dwie godzin dziennie. Codziennie - oczywiście w miarę możliwości. Ale postaram się tego trzymać, bo w końcu do 31.08.16 chcę skończyć tą przygodę :)

Trzymajcie się cieplutko w niedzielne popołudnie i do napisania już w sierpniu.



Na dowód : foto z pierwszych chwil "Lawendowych Nut"



2

[PRYWATNIE] Niedziela - mój ulubiony dzień tygodnia

Dzisiaj zupełnie prywatnie :) Mamy niedzielny poranek, większość pewnie dopiero wstaje, szykuje śniadania, które zjecie w gronie najbliższych.  Ja od kilkunastu minut siedzę na balkonie, popijam gorącą kawę i rozmyślam o najbliższym tygodniu.

Jest jeszcze w miarę cicho, a mnie w głowie tylko Lawendowe Melodie :) Od zawsze uwielbiałam niedzielne poranki. W piątek to zawsze było odrabianie lekcji, w sobotę sprzątanie pokoju i przygotowywanie się do szkoły, a niedziela ? Niedziela to wspólne śniadanie z rodzicami, to spacer do parku, to oglądanie filmów familijnymi.

Tak było kiedyś. Teraz uwielbiam niedziele głównie za to, że nikt mnie nie budzi wierceniem w ścianach, wbijaniem gwoździ czy nawet wywożeniem śmieci. Niedziela to dla mnie dzień relaksu, drobnych zabiegów kosmetycznych czy też dzień czytania.

W niedzielę staram się odpoczywać, przeglądać zaległą prasę czy nawet spotykać się ze znajomymi.

A ty? Jak spędzasz niedzielę ?




0

sobota, 30 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] Dlaczego zaczęłam pisać ?

Pewnie zastanawiacie się skąd pomysł na Lawendowe Nuty ?

Czasem tak bywa, że wystarczy impuls i zabieram się do roboty.  Tym razem taką inspiracją była muzyka, dużo dobrej muzyki.

Pierwszy tytuł brzmiał "Bo ta miłość pachniała lawendą"  i nawiązywała do słów bohaterki z prologu. Słów które nie znalazły się w obecnej wersji tekstu.

Co do miejsca początkowej akcji, sprawa była prosta - uwielbiam Prowansję, chociaż nigdy tam nie byłam. Może w przyszłości uda mi się tam dotrzeć. Bohaterowie pojechali w to miejsce, po to by leczyć złamane serca.

Kuba został porzucony przed ołtarzem przez kobietę, dla której najważniejsza była kariera. Zosia walczyła z partnerem tanecznym, który w życiu był tyranem i dla którego liczył się tylko on.

Zarówno Zosia jak i Kuba  potrzebowali bliskości drugiej osoby i skończyło się to kilka lat później ślubem. Czy przez cały czas będą szczęśliwi ?  Nie wiem. Ponoc w każdym związku zdarzają się kryzysy.


Skąd wątki ? Z życia. Choroby psychiczne , brak akceptacji partnera przez rodziców. Wszystko się dzieje w okół nas. Nic trudnego, wystarczy dostrzec tylko sceny, które rozgrywają się w życiu innych,


Aktualnie poruszam temat opieki socjalnej w Polsce, która z moich obserwacji prawie w ogóle nie istnieje. Ale to temat na dłuższą debatę , którą z chęcią odbędę po wydaniu książki :)

Pozdrawiam Was i życzę udanej niedzieli :)








2

[LAWENDOWE NUTY] [PRYWATNIE] Wpis o byciu szczęśliwym

Jestem szczęśliwą kobietą . I chcę nią być nadal. 

Przez wiele lat miałam problemy z samoakceptacją, a bo za gruba, bo zęby krzywe itp itd.

Przyszedł jednak w życiu moment, kiedy zrozumiałam, że moje problemy to nic w porównaniu z cierpieniami innych ludzi.

Czy to, że jestem sama i jest mi z tym dobrze to problem ? Dla mnie żaden :) I naprawdę nie mam ochoty nic z tym robić. Dziecko? Temat wątpliwy ze względu na komplikacje zdrowotne, ale nie mówię nie.

Byłam i jestem taką typową Brzydulą. Zawsze w luźnych ciuchach, bo waga zbyt duża, kiedyś w okularach teraz w soczewkach kontaktowych , włosy ulizane i upięte w niedbałego koka. Nieśmiała, małomówna i odpychająca facetów. Na imprezy nie chodziłam, mimo że zapraszali. Teraz już nie zapraszają bo i tak nie przychodzę. Mam za słabą głowę, by pić w towarzystwie. Wolę posiedzieć w domu, obejrzeć dobry film, czy posłuchać dobrej muzyki.

Kiedyś mało czytałam, nie było na to czasu. Coś się jednak zmieniło, gdy zaczęłam pisać. Wtedy zrozumiałam jak ubogi mam zasób słów. I zaczęło się pochłanianie książek, między innymi całej serii autorstwa p. Katarzyny Michalak. Po kilku tygodniach zauważyłam zmiany, pisałam co raz więcej i płynniej, konstruując w bardziej wyszukany sposób poszczególne sceny. No i przepadłam . Obecnie tygodniowo pochłaniam dwie książki - byłoby więcej, gdyby nie fakt, że gro mojego czasu poświęcam na "Lawendowe Nuty".

A jak już mówiąc o Lawendowych Nutach. Piszę i piszę, a tematów przybywa. Czasem łapię wątek jadąc autobusem, czy siedząc w poczekalni do lekarza. Ostatnio poruszył mnie bardzo problem adopcji i oczywiście nie byłabym sobą, gdybym go nie wykorzystała. Już wiem, która para stanie przed tym trudnym wyborem. Wiem, ale nie powiem :P






Co ostatnio czytałyście? Czy widziałyście jakiś fajny film?

Życzę Wam spokojnego weekendu.

6

piątek, 29 lipca 2016

[PRYWATNIE] Czyli o skutkach wyjścia do Biedronki



Jak zwykle w piątek wybrałam się do Biedronki po zaopatrzenie owocowo-warzywne na weekend. No i przepadłam. Zamiast strawy cielesnej, nabyłam strawę duchową. Dwie książki :

1. Jeszcze jeden dzień - Fabio Volo - Bestsellerowa powieść ulubionego pisarza włoskich trzydziestolatków. Wydawnictwo Muza

2. Miłość o smaku cannoli - J.Probst - Zemsta jest najlepszym daniem w miłosnym menu Mirandy .
Wydawnictwo Akapit Press

Recenzje powyższych powieści już wkrótce :)
0

[LAWENDOWE NUTY] Fragmenty

Dzisiaj kochani zgodnie z obietnicą dwa fragmenty - nietypowo, bo bez muzycznej rozpiski.
       
FRAGMENT I
     
Odkąd zamieszkał z Zosią w jej domu sypiał tak dobrze, że kiedy rano ptaki budziły go ze snu, wstawał wypoczęty i gotowy do ciężkiej pracy. Tego dnia też tak było. Pierwszy do jego uszu dobiegł śpiew ptaków z ogrodu. Otworzył leniwie oczy i ujrzał wiszący na przeciwległej ścianie zegar,który wskazywał godzinę siódmą zero/zero. Kuba podniósł się z łóżka, poprawił spodnie od piżamy i wyszedł na przylegający do pokoju balkon, z którego widok rozprzestrzeniał się na cały ogród.Mimo wcześniej pory już czuł jak gorąco będzie tego dnia. Oparł się o balustradę i rozkoszował spokojem, którego nie doświadczał podczas mieszkania w Krakowie. Z oddali ujrzał Zosię, która jak co rano urządzała sobie biegowy trening po okolicy, a wracając kupowała świeże pieczywo w lokalnej piekarni. Uśmiechnął się na jej widok, wrócił do domu i zniknął  w łazience.

Kiedy wszedł do kuchni, Zosia kończyła przygotowywanie śniadania na tarasie. Ubrana w niebieską sukienkę maxi i z upiętymi w koka włosami wyglądała bardzo seksownie.

- Siadaj, zaraz przyniosę jeszcze sok pomarańczowy - rzuciła do mężczyzny, całując go prosto w usta.- Wytrzyj włosy, bo zaraz się przeziębisz.

Wziął wiszący na ramionach ręcznik i ponownie, tym razem dokładniej wytarł włosy, które mimo wszelakich zabiegów pielęgnacyjnych nie wyglądały idealnie, następnie odwiesił ręcznik na balustradę i zasiadł do stołu, porywając z talerza jedną z kanapek.

- Jakie masz plany na dzisiaj, skoro nie ma treningu ? - spytała Zosia, odstawiając dwie wysokie szklanki na drewniany stół i siadając na przeciwko muzyka. - Może chcesz zaprosić tutaj Oliwię ? Będziesz miał cały dom dla siebie, bo ja wybieram się z przyjaciółką na kawę do centrum.

- Poleżę w łóżku, jeżeli oczywiście nie masz nic przeciwko temu - Kuba uśmiechnął się do dziewczyny, wziął do ręki szklankę i upił z niej soku. - Mam takie zaległości internetowe, że masakra.

- To ty sobie popracujesz, a ja sobie poplotkuję - Zosia puściła do Kuby oczko i zajęła się śniadaniem, spoglądając co jakiś czas w niebieskie oczy chłopaka.


Fragment II

Siedziała z Martyną w kawiarni. Nie widziały się od wielu miesięcy, gdy Zosia zakończyła współpracę z byłym trenerem. Martyna była jego siostrą, więc Gruszczyńska rzadko się z nią spotykała. Tym razem dała się namówić na kawę, wiedząc iż dziewczyna nie da jej spokoju .

- Dobrze wyglądasz - rzekła Lisowska, siadając przy jednym z wolnych stolików. - Kariera telewizyjna ci służy.

Zosia tylko się uśmiechnęła. Miała na sobie niebieski kombinezon z wycięciem na plecach i wysokie szpilki, które uwielbiała.

- Słyszałam, że będziesz tańczyć z tym muzykiem... no.. Janem... Strzeleckim ? - Martyna spojrzała na dawną przyjaciółkę i uważnie obserwowała jak na jej policzkach pojawia się rumieniec. - Zauroczył cię ? Ponoć zostawił laskę przed ołtarzem.

- Nie Jan.. a Jakub i nie on zostawił, a ona jego - Gruszczyńska gestem dłoni zawołała kelnera, który po chwili przerwał ciszę jaka zapanowała między dziewczynami. - Dużą mrożoną kawę z lodami i bitą śmietaną poproszę.


Siedziały od dobrej godziny wspominając stare dobre czasy, gdy do stolika obok dosiadł się mężczyzna w okularach . Martyna widziała jak zerka on na dziewczynę i co jakiś czas kopała Zosię pod stołem, chcąc w dyskretny sposób zwrócić jej uwagę.

- Martyna , jeszcze raz mnie kopniesz, a zapłacisz mój rachunek - rzuciła Zosia , rozmasowując obolałe miejsce. - Co się dzieję ?
- Ten facet się ciągle na ciebie gapi - rzuciła cicho , wskazując ruchem głowy na siedzącego za Zośką mężczyznę. - Ciągle.

Zosia odwróciła się i od razu poznała mężczyznę. Wzięła stojącą na stole szklankę z wodą i podchodząc do tajemniczego gościa, wylała ją mu na głowę .

- Miałeś siedzieć w domu - rzuciła mu prosto do ucha, gdy zdezorientowany szatyn wycierał twarz serwetką. - Ponoć tyle pracy miałeś.
- Mówiłem Ci, że ten kombinezon jest za seksowny - Kuba wstał z krzesła i przyciągnął Zosię do siebie.
- Zazdrosny ? - spytała Zosia z przekąsem, poprawiając rozczochrane włosy mężczyzny.
- Zazdrosny - szepnął, składając na ustach dziewczyny pocałunek pełen pasji i namiętności.


2

czwartek, 28 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY][PRYWATNIE] Czyli o tym co robię w czasie deszczu.

Dzisiaj jest deszczowy dzień. A jak pada to humor mi spada w dół. Wróciłam z pracy, zrobiłam sobie gorącej herbaty i zasiadłam na sofie, oglądając strugi deszczu na oknie.

Siedzę więc i rozmyślam. O poszukiwaniu wydawcy dla Lawendowych Nut, o losach Zosi i Kuby, ich przyjaciół i wrogów. Wyciągam magiczny notes i zaznaczam. Czasem rzucam hasłami, których definicje sprawdzam w internecie. A czasem po prostu nic nie robię.


Dzisiaj jest taki dzień . Patrzę bezmyślnie przez okno i jest mi źle. Nie lubię takich dni. Nie dzisiaj. Coś się zmienia we mnie, zamiast nastrojowej muzyki, słucham Natalii Przybysz. I wegetuję. Praca-dom-dom-praca, ale to minie już wkrótce wiem. Im bliżej końca Lawendowych Nut ( dobiłam wczoraj do 130 strony) tym więcej z tym roboty i będzie więcej stresu i oczekiwania ( czy znajdzie się ktoś zainteresowany wydaniem tej historii w takiej formie, o jakiej myślę).

Trzymajcie kciuki, by poszukiwania okazały się owocne i by wkrótce przekazać Wam dobre wieści.

Pozdrawiam.
0

środa, 27 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] o skutkach słowa pisanego

Napisałam, że potrzebuję przerwy. Opublikowałam i wyłączyłam komputer. Kawa, telewizor i lenistwo -  taki miałam plan. Po godzinie beztroskiego lenistwa już miałam wyrzuty sumienia. Bo przecież muszę w końcu skończyć, bo szukanie wydawcy, bo czekanie.... i tysiąc innych powodów. I dostałam takiego kopa,że szok.

Zrobiłam więc  sobie dzbanek kawy, włączyłam ulubioną muzykę i tak zatraciłam się w Lawendowych Nutach, że nie zarejestrowałam, ani kiedy zrobiło się ciemno, ani kiedy nastał nowy dzień. Ale to dobrze, bo kolejny rozdział skończony. Zresztą wolę zająć się pracą niż myśleniem nad beznadziejnością losu..
Przy okazji wyznaczyłam sobie LAWENDOWY DEADLINE : 31.08.2016 , a potem zabieram się za szukanie wydawcy.

Postanowiłam również, że co piątek - od tego piątku - będę zamieszczać fragment danego rozdziału wraz z rozpiską muzyczną, jakoś sobie człowiek musi umilić ten ogórkowy sezon w telewizji. Czekam już na wrzesień i na Twoja Twarz Brzmi Znajomo - uwielbiam ten program, a obsada tego sezonu zapowiada się interesująco. Oglądacie takie programy ?

P.S A to moja nowa inspiracja do Lawendowych Nut.



Pozdrawiam.

P.S z 28.07.2016 Nie wiedziałam, że mój blog jest taki popularny w IZRAELU :)




2

wtorek, 26 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] Kryzys pisarski

Już od kilku dni czułam, że on się zbliża. ON- kryzys pisarski. Mam poczucie wypalenia.  DEADLINE  nie istnieje, dlatego znikam na moment. Muszę odespać i przepracować te wszystkie emocje. Pozdrawiam
1

poniedziałek, 25 lipca 2016

[PRYWATNIE] O byciu singlem słów kilka

Ostatnio dotarło do mnie, że My się prawie nie znamy. Znacie moje czytelnicze preferencji czy też jakiej muzyki słucham. Niektórzy znają nawet mój adres domowy :)

Nie wiecie za to jak wyglądam - staram się póki to oczywiście możliwe - zachować wizerunkową anonimowość:) Zresztą wychodzę z założenia, że autor książek nie musi być osobą medialną, bo przecież najważniejsza jest treść powieści, a nie wygląd jej autora. Może to kwestia wychowania, albo poglądów - jakoś nie uśmiecha mi się wstawianie zdjęć mojej osoby na instagrama czy inne portale społecznościowe. Cenię sobie ANONIMOWOŚĆ :)

Zresztą tematem dzisiejszego posta jest "BYCIE SINGLEM W OBECNYCH CZASACH" . 

Jak wiecie, mam dwadzieścia siedem lat. I  jestem singlem . Od zawsze, z kilkoma krótkimi przerwami. W dawnych czasach byłabym starą panną. Obecnie jednak środowisko ewoluuje, czasy się zmieniają, a ludzie coraz później zakładają rodziny. Ja jestem sama z wyboru - co najbardziej martwi moich kochanych rodziców. Nie potrzebuję "na razie" kogoś, kto będzie obok w trudnych chwilach. W tej chwili skupiam się na sobie i własnych potrzebach. Chcę zobaczyć dane miasto - wsiadam w samochód i jadę. Spotkania z przyjaciółkami, wyjścia do teatru czy kina ? Żaden problem. Piszę książkę - zamykam się w pokoju i żyję losem moich bohaterów. A facet ? Znając moje szczęście to trafiłabym na marudę, któremu nic się nie chce i który najchętniej spędzałby wolny czas przed telewizorem oglądając mecz.

Moi rodzice martwią się, że zawsze będę sama. Ale czy to coś złego ? Ja w tej chwili nie potrzebuję miłosnych zawirowań, które zapewnie oderwałyby mnie od życia. Może coś się kiedyś zmieni i zapragnę kochać i być kochaną?? Tego jeszcze nie wiem. :) Całe emocje przelewam na klawiaturę, podczas pracy twórczej.

W przyszłości pewnie zmienię zdanie, ale na chwilę obecną wolę być singlem i żyć w szczęściu, niż być nieszczęśliwa w związku bez przyszłości.

Całuje Was.





3

sobota, 23 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] O pierwszym czytaniu

Wczoraj miałam naprawdę fajny dzień. Przyjechały do mnie przyjaciółki jeszcze z liceum, kupiłyśmy sporo sushi, oprócz tego wysokoprocentowy alkohol i mnóstwo popcornu.

Wybawiłyśmy się za wszystkie czasy, obgadałyśmy facetów ( jesteśmy singielkami z wyboru) , posłuchałyśmy Lawendowej Playlisty i chyba było mi to potrzebne. Ostatnio w moim życiu sporo stresów - a to w pracy, a to w domu. Z dziewczynami nie widziałam się od blisko roku, więc nie wiedziały one, że zabrałam się za pisanie "Lawendowych Nut". Moje kochane przyjaciółki miały wczoraj szanse przeczytać pierwsze 100 stron i nanieść na te kartki swoje uwagi :)

Teraz na spokojnie analizuje wszystkie sugestie, poprawiam niektóre dialogi i dopisuję sceny, których ich zdaniem brakowało, a które fajnie dopełniają całość. Ja jako autor nie widzę czasem błędów, dopiero obiektywne oko wyłapało parę wpadek :) Mamy za to ulubioną scenę, kiedy to Kuba narzeka na przerzedzające się włosy - oj typowy facet.

Siedzę właśnie w mieszkaniu , na balkonie i już mnie chyba przygrzało. Czas kończyć opalanie. :)
Wracam do pisania :)

Spokojnej soboty








P.S Piosenka na niedzielne popołudnie
4

czwartek, 21 lipca 2016

[RECENZJA] "Jak Powietrze " Agata Czykierda- Grabowska


Tytuł : Jak Powietrze

Autor : Agata Czykierda- Grabowska 

Wydawnictwo : OMG Books

Rok wydania : 2016 (premiera 20.07.2016)

Liczba stron : 476 +  3 strony podziękowań.






      "Jak Powietrze " to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Agaty Czykierdy-Grabowskiej.
W pierwszej chwili zauroczyła mnie okładka - bardzo ładnie zaprojektowana, subtelna. Ja swój egzemplarz kupiłam wczoraj w Empiku , płacąc za nią 39,90 zł ( cena okładkowa).

       "Jak Powietrze " to historia miłości trudnej  i niezwykłej. Zaczyna się zupełnie przypadkowo - Oliwia, studentka, córka lekarza, spiesząc się na spotkanie, potrąca na pasach młodego mężczyznę, Dominika. Spanikowana, chce wezwać pogotowie, lecz mężczyzna odmawia, prosząc jednocześnie o pomoc. Bohaterka korzystając z pomocy ojca załatwia Dominikowi konsultację w szpitalu, która kończy się gipsem na złamanej nodze.

          Oliwia chcąc "odkupić swoje winy" oferuje chłopakowi pomoc. Okazuje się bowiem,że Dominik sam wychowuję dwójkę rodzeństwa -  Kacpra i Hanię, którzy przebywają w przedszkolu i o których trzeba zadbać. Kobieta organizuje wszystko tak by dzieci bezpiecznie dotarły do domu , jednocześnie nawiązując z nimi nic porozumienia. Z czasem do Oliwii przekonuje się także Dominik. Ich relacja nie jest łatwa, chłopakowi momentami wydaje się, że Oliwia to dziewczyna z bogatego domu, która pieniędzmi próbuje zmazać swoje winy.  Jednakże jej zaangażowanie w sprawy dzieci ( dba o niej niemal jak własne)  pokazuje Dominikowi jej prawdziwe oblicze. Ich droga do bycia razem nie była ani prosta ani łatwa. Udało im się to jednak, pokonali wszelkie przeciwności losu i stali się wsparciem dla siebie.

          Na przeczytanie "Jak Powietrze " potrzebowałam około 12 h. Był to czas wyjątkowy, magiczny , a słuchana przeze mnie muzyka ( moja prywatna playlista) tylko dopełniała klimatu. Płakałam, śmiałam się - wywołując ogólne osłupienie u współtowarzyszów podróży ( przez 2 h jechałam autobusem - z SCC do pracy  i z pracy do domu) . Była to emocjonalna podróż, której na długo nie zapomnę. Zresztą mam sentyment do bohaterek o imieniu Oliwia ( w Lawendzie siostra głównego bohatera została obdarowana takim imieniem)

           Autorce gratuluję, bo jest to naprawdę wspaniała książka i śmiem podejrzewać ,że kosztowała panią Agatę wiele nerwów ( pisanie to emocjonalna huśtawka)  .

           Wiem też, że w pierwszej wolnej chwili sięgnę po pierwszą książkę autorki pt. Kiedy na mnie patrzysz.

            Zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję i pozdrawiam.



2

środa, 20 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] Tajemnice z przeszłości (fragmenty)

Na prośbę Kathy wstawiam na próbę fragment, nad którym ostatnio pracowałam.

Jest to tekst bez korekty, redakcji - surowy, przeniesiony z edytora:)

Zachęcam do czytania i komentowania :)







"Tajemnice z przeszłości"

        Było to ich pierwsze wspólne wyjście. Zwykła impreza branżowa. Malutka Maja zostawała tego wieczoru w towarzystwie ciotki Oliwii i dziadków, którzy spędzali święta w Warszawie. Zosia miała na sobie śliwkową sukienkę za kolano, srebrne szpilki i delikatną biżuterię. Wyglądała lepiej niż przed ciążą, a perfekcyjny makijaż dopełniał całości .

- Zapomnij o seksie kochanie – Zosia podniosła się z krzesła i poprawiła krawat męża,który z nieukrywaną niechęcią zamienił ulubione dżinsy i potarganą marynarkę na elegancki garnitur szyty na miarę.- Dzisiaj się bawimy, jutro spędzasz sylwestra w pracy, ale pojutrze … może …

         Strzelecki tylko się uśmiechnął i podał małżonce wiszący na szafie płaszcz. Cieszył się bardzo na te kilka godzin w atmosferze muzycznej, gdzie będą dyskutować o planowanych na nowy rok koncertach , a nie o papkach i kupkach.

- Chodźmy już, chcę jeszcze wycałować malutką – Zosia wyciągnęła spod płaszcza włosy i chwyciła torebkę.- Jesteś bardzo przystojny i dlatego cieszę się, że jesteś moim mężem.

Śmiejąc się weszli na dół. Oliwia siedziała z Mają w fotelu i rozmawiała przez telefon. Rodzice Kuby spoglądali przez okno w kuchni, obserwując padający za oknem śnieg.


- Dzieci, może lepiej weźcie taksówkę – w korytarzu pojawił się pan Jan, który był zatroskany stanem pogody. - Jest późno, duży ruch przed sylwestrem.

- Niech się tato nie martwi – Kuba schował do kieszeni kurtki dokumenty i telefon. - To nie jest daleko, zresztą nie będziemy pic alkoholu, bo jutro mam występ w klubie, a alkohol źle wpływa na moje gardło .

Zosia pożegnała się z córeczką, wydając Oliwii ostatnie instrukcje i chwilę później z trudem małżonkowie wyszli z domu. 
  
            Barbara zerknęła na córkę , gdy ta układała do snu Maję. Była taka przejęta, że nie zarejestrowała nawet obecności matki. Strzelecka przymknęła drzwi i skierowała się do pokoju, który zajmowali od przyjazdu do syna.

- Basiu, wzięłaś lekarstwa? - spytał Jan, przebierając się we flanelową piżamę i nakładając na siebie ciepły szlafrok. - Zazwyczaj o tej porze jesteś już w łóżku.
- Kuba jest z nią szczęśliwy ? - Barbara usiadła na brzegu materaca i zdjęła z ręki zegarek. - Wygląda na takiego.
- Są rodziną, ma malutkie dziecko poza którym świata nie widzi – Strzelecki objął żonę i przyciągnął do siebie. - Kładźmy się spać.

Mężczyzna wygasił lampkę przy łóżku , przykrył się kołdrą i wsłuchiwał się w oddech małżonki.

        Już kilka godzin bawili się w gronie znajomych, którzy bardzo dobrze przyjęli wieści oz ślubie Strzeleckiego. Byli fotoreporterzy, były wywiady i Zosia już czuła ,że pierwsze noworoczne pierwsze strony plotkarskich czasopism będą należeć do nich.

- Zobaczę tylko co u małej i zaraz do Was wracam – rzuciła Zosia do przyjaciół męża, gdy on sam szykował się do występu na scenie.- Zaraz wracam.
(...)
      Zadzwonił telefon Oliwii . Dziewczyna szybko odebrała połączenie ze szpitala i wyszła z pokoju, by nie obudzić bratanicy. W tej samej chwili płacz dziewczynki wyrwał ze snu Barbarę. Kobieta zdezorientowana i zdenerwowana podniosła się z łóżka i wybiegła z pokoju . Ujrzała palące się światło w pokoju syna i weszła do niego z impetem.

- Zamknij się raz na zawsze – podeszła do łóżeczka, w którym leżała Maja. - Zamknij się, głowa mi pęka ..Pomiocie szatana

Kątem oka ujrzała leżącą na łóżku poduszkę , chwyciła w drżące dłonie podgłówek i przycisnęła go do malutkiej twarzyczki wnuczki .

- Baśka , zostaw malutką – w sypialni młodych pojawił się Jan, którego zaniepokoiła cisza w pokoju gościnnym. - Jedno dziecko już zabiłaś, nie pamiętasz ?

Na te słowa – niczym rażona piorunem – Barbara odskoczyła od łóżeczka wnuczki. Jan podbiegł do dziewczynki, podniósł i przytulił. - Oliwia, dzwoń na pogotowie.
(...)
       Wrócił na moment do domu, by przebrać się i ogolić. Już w samochodzie rozgrzewał struny głosowe, by nie dać plamy przed zgromadzonymi w klubie gośćmi. Wyciągając ubrania z szafy w sypialni ujrzał, iż lampka monitoringu świeci się na czerwono, co świadczyło o tym ,że całe wydarzenie zostało nagrane na kamerkę. Odszukał moment, w którym Barbara pojawiła się w pokoju i z niedowierzaniem oglądał jej zachowanie. Poczuł jak to wszystkie poznane fakty rozsadzają mu głowę. Odrzucił tablet na materac, wziął przygotowany wcześniej pokrowiec i zniknął w łazience.

          Oliwia zgodziła się zając małą, podczas gdy Zosia poszła na spotkanie z teściem. 
Mężczyzna oczekiwał na nią w szpitalnej kawiarence. Siedział przy stoliku, najbardziej oddalonym od reszty i mieszał plastikowym patyczkiem w styropianowym kubku.

- Dziękuje, że zgodziłaś się ze mną spotkać – Jan podał synowej dłoń i blado się uśmiechnął. - Kuba jest bardzo zły? On nie rozumie jak trudno jest żyć nam z piętnem choroby Basi.

- Długo to trwa ? - spytała Zosia, wykładając na plastikowy blat telefon. - W sensie choroby pani Barbary.
- Basia była młodą kobietą, kiedy to się wszystko zaczęło -Jan rozpiął marynarkę i zerknął na zegarek. - To będzie długa i dramatyczna opowieść , Zosiu.
(...)
       Kuba stał na scenie i przygotowywał się do Sylwestrowego występu. Chwilę wcześniej usłyszał głos żony, która zapewniała go, że wszystko w porządku z ich skarbem. Trzymał mikrofon w dłoniach i powtarzał tekst piosenki, którą jako pierwszą mieli usłyszeć goście.

- Jesteś gotowy ? - usłyszał w odsłuchu z reżyserki. - Za chwilę zaczynamy.

Zebrani goście zajmowali przygotowane na ten wieczór miejsca. Odłożył mikrofon na statyw, poprawił marynarkę i krawat, przeczesał palcami włosy i sam do siebie się uśmiechnął. Konferansjer zapowiedział ich występ i światła reflektorów padły na scenę . Kuba przywitał się z ludźmi, wyciągnął mikrofon i już słyszał pierwsze takty piosenki, gdy przed oczami stanęły mu sceny z domu, podczas których jego własna matka dusiła jego aniołka, ukochane dziecko. Próbował śpiewać odganiając od siebie te obrazy, lecz głos uwiązł mu gdzieś w środku i nic nie był w stanie z tym zrobić. Zbiegł ze sceny i zniknął w garderobie.
https://www.youtube.com/watch?v=5anLPw0Efmo

Po chwili w pomieszczeniu pojawił się Piotrek, który był zdezorientowany całą sytuacją. Zamknął drzwi na klucz, postawił krzesło naprzeciwko miejsca, gdzie siedział Kuba i spojrzał z niepokojem na niego.

- Co się stało , tam na scenie ? - spytał , zdejmując z szyi krawat. - Zapomniałeś tekst? Kuba! Mów do mnie…
- Ja próbowałem .- szatyn otworzył okno i wziął głęboki oddech. - N.e...m,g…

I zamilkł kompletnie. Piotrek wstał z siedziska, poklepał przyjaciela po ramieniu i podał mu kurtkę. Po oczach muzyka wiedział, że nic więcej dzisiaj nie zaśpiewa i nie był to problem natury gardłowej, tylko blokada psychiczna.  
(...)
       Mijały godziny, a Kuba nie odezwał się nawet słowem. Próbował , lecz z jego gardła nie wydobył się żaden, nawet najcichszy dźwięk. Poproszony o konsultację laryngolog nie znalazł przyczyny. Zalecił odpoczynek i niewielką dawkę leku uspokajającego, sugerując – jakże trafnie, że problem ma podłoże psychiczne.

- Wracamy do domu – wyszeptała Zosia, gdy lekarka wręczyła jej wypis Mai.- Spakuję tylko rzeczy maleństwa i możemy jechać.

        Kuba włożył córkę do nosidełka, zapiął szelki zabezpieczające i wyszedł przed salę. Niemożność mówienia bardzo mu dokuczała. Zawsze dużo mówił , a teraz w jego świecie było tyle ciszy.

- Idziemy – Zosia przewiesiła sobie torbę przez ramię, chwyciła wolną dłoń męża i we troje opuścili oddział pediatryczny. - Ja poprowadzę.

         Mijały dni , a Kuba w dalszym ciągu milczał. Zosia wielokrotnie widziała jak w samotności , w łazience przed lustrem próbował mówić. Gdy nie wychodziło, trzaskał drzwiami i znikał w „muzycznym świecie”. Zosia nie nalegała, chociaż bardzo się o męża bała. Konsultacje u kolejnych specjalistów na nic się zdawały, a jedynym zalecanym leczeniem był odpoczynek i co raz to nowy lek uspokajający.  


4

wtorek, 19 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] O kluczowym rozdziale i kluczowym momencie

       Wczoraj pisałam Wam
,że skończyłam pisać setną stronę "Lawendowych Nut". Dzisiaj mogę powiedzieć, że sto pierwsza i kolejne strony wymęczyły moją psychikę do końca. Padam na twarz z wyczerpania, popijając kolejną już kawę i katując uszy ulubionymi utworami.

       Zafundowałam sobie i swoim bohaterom, a głównie Kubie prawdziwą huśtawkę emocjonalną. Bo co byście poczuli, gdyby się okazało, że ktoś Wam niezwykle bliski próbował zabić Wasze dziecko ? To wszystko wywoła u Jakuba uraz psychiczny i na długo pozbawi go możliwości mówienia.

Pisząc te sceny; samej próby zabójstwa jak i późniejsze emocjonalne sceny, gdy Kuba będzie walczył z demonami przeszłości, ja miałam ciarki na całym ciele. Rzadko mi się to zdarza, tym razem jednak osiągnęłam ten stan. W tych scenach nawet muzyka nie ma znaczenia. Wystarczy cisza.  I paczka chusteczek higienicznych.


Już w tej chwili wiem, że po ostatniej kropce na kartach "Lawendowych Nut" będę sama potrzebowała terapii. Bardzo dużo serca włożyłam w losy bohaterów i czasem, zwłaszcza przy trudniejszych wątkach, mam obawy czy dobrze zrobiłam. Takie jest życie autora, który odpowiedzialny jest za historię,którą tworzy.

Pozdrawiam Was i życzę spokojnego popołudnia.
P.S : w linku poniżej piosenka, która już wielokrotnie poprawiała mi humor :)
Link :)



8

poniedziałek, 18 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] O półmetku "Lawendowych Nut"

 Dzisiaj z samego rana zasiadłam do "Lawendowych Nut" . O 3.30 moja wena wykrzyczała mi do ucha : KONIEC SPANIA - CZAS PISANIA. Podniosłam wpierw prawe oko, niepewnie zerkając na ekran telefonu komórkowego, który złowieszczo zapiszczał i ukazał 3.30. Otworzyłam więc drugie oko, spuściłam nogi na podłogę i niechętnie dotarłam do biurka, gdzie od zawsze stoi "gotowy do pracy" komputer. Kawa i do roboty - rzekła Wena i usiadła na blacie. Już miałam ochotę jej powiedzieć, że o tej porze to normalny człowiek śpi -chociaż zdarzają się wyjątki. Powstrzymałam się jednak, bo dotarło do mnie, że jak się obrazi to długo nie wróci, a ja potrzebuję jej teraz. 
   

       Dobiłam dzisiaj do 100 strony "Lawendowych Nut ". Dziwny moment, bo niby wiem jak się zaczyna i jak kończy, wątki głównych bohaterów też prawie skończone, a jednak daleko do finału i ostatniej kropki. Wiele jeszcze przede mną, jednakże zawsze z pomocą przychodzi a)życie b) YT . Teraz- pisząc dla Was tą informację, od bliska godziny katuję się swoją prywatną Lawendową Playlistą :) Część utworów pokrywa się z opublikowana Lawendową Playlistą, są jednak utwory, które jeszcze nie zostały abo w ogóle nie zostaną pokazane, gdyż są bardzo bliskie mojemu sercu. 

       Mam jedno marzenie, które zapewne nigdy się spełni, ale warto czasem żyć nadzieją:) Chodzi o to by usłyszeć "Lawendowe Nuty" jako audiobooka ze wstawkami z utworów, które w danym momencie pasują. Fajne marzenie ? Jak to się mówi - pożyjemy zobaczymy . 

Żegnam Was teraz w to deszczowe popołudniu i idę zatopić smutki w kubku gorącej czekolady. 


Pozdrawiam.


6

sobota, 16 lipca 2016

[LAWENDOWE NUTY] Lawendowa Playlista

Jak wiecie w "Lawendowych Nutach" będzie sporo muzyki. Aby nic Wam - przyszłym czytelnikom "Lawendy"- nie uciekło, postanowiłam utworzyć playlistę na YT, gdzie będę wrzucać wszystkie utwory.

Na razie jest ich niewiele, bo 14 pozycji, jednak postaram się uzupełnić o wszystkie nuty, które towarzyszyły mi przy pisaniu historii Zosi i Kuby. Zachęcam do posłuchania.
PLAYLISTA
6

Post pourlopowy

       Mój urlop się skończył, a ja czuję jakbym w ogóle na nim nie była. Nie będę jednak narzekać, bo wiele się wydarzyło w ciągu tych dwóch tygodni. Opowiem wam pokrótce co i jak :)

        Przez dwa tygodnie przeczytałam dwie książki z BT : Sny Morfeusza i Przekroczyć Granice. Były one dla mnie przyjemnym oderwaniem się od pisarskiego szaleństwa w jakie wpadłam, zapijając kolejne kubki mrożonej kawy ( było tak gorąco, że wrzucony lód topił się w momencie). W ciągu dnia siedziałam w chłodzie i odpoczywałam, a w nocy pisałam Lawendowe Nuty, przy dźwiękach ulubionych piosenek( już wkrótce przedstawię Lawendową PlayListę)

       W Lawendowych Nutach wiele się działo. Dopisywałam każdego wieczoru nowe sceny, które zainspirowało życie ( jeszcze wczoraj dopisywałam wątek Nicei i ataku terrorystycznego) . Na razie w pełni gotowych jest 5 rozdziałów co daje 110 stron ciągłego tekstu. Przede mną jeszcze sporo pracy, ale noce są długie, a  muzycznych inspiracji na YT nie brakuje. Obecnie Zosia i Kuba są szczęśliwymi rodzicami, którzy uczą się życia z niemowlakiem. Niestety zaraz to się zmieni.






2

czwartek, 14 lipca 2016

[BookTour ]"Sny Morfeusza" K.N. Haner

 "Sny Morfeusza " autorstwa K.N. Haner to kolejna pozycja, którą miałam okazję poznać dzięki uprzejmości Cyrysi i jej BOOKToura. 
Regulamin akcji : http://cyrysia.blogspot.com/2016/06/book-tour-zapisy-sny-morfeusza-kn-haner.html
Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKeya — jej przyszłego szefa — komplikuje wszystko jeszcze bardziej.
                                                    / źrodło: informacje prasowe/ 

       


Za czytanie "Snów Morfeusza" zabrałam się we wtorek z samego rana, gdy pogoda nie dopisywała i nie zachęcała do wyjścia z domu. Zaparzyłam więc sobie dzbanek kawy, puściłam ulubioną nastrojową muzykę i przykryta kocem zasiadłam w fotelu .

   "Sny Morfeusza" są książką, która nie zawładnęła moją duszą od pierwszych stron. Początkowo niechętnie czytałam historię Cassandry. 
Z każdą jednak kolejną kartką wciągałam się z pokręcone losy panny Givens, Adama vel Morfeusza, Tommy`ego i innych. Cassandra to na początku szara myszka, która w jednej chwili przeistacza się w wyzwoloną, pragnącą seksu kobietę . 



Adam McKey vel Morfeusz to bardzo skomplikowany i tajemniczy mężczyzna.

"Sny Morfeusza" to erotyk, który wywołał u mnie rumieńce na policzku(pewnie częściowo podziałała na mnie także muzyka, której słuchałam). Pobudził mnie początkującą pisarkę, która o tych sprawach ma zerowe pojęcie, do rozbudzenia żądzy także swoich bohaterów Lawendowych Nut. 

"Sny Morfeusza"  są pełne dynamicznych i pełnych zwrotów akcji , dużo scen seksu i jeszcze raz seksu, owianego tajemnicą. Jej koniec nastał tak szybko , zostawiając mnie w stanie zamyślenia ,że z niecierpliwość oczekuje na kontynuację .

Pozycja zdecydowania dla osób dorosłych - polecam
osobom niepełnoletnim - nie polecam.






5

niedziela, 10 lipca 2016

[BOOKTOUR] - Przekroczyć Granice - Katie McGarry

             Jak to miło, kiedy o 11.30 budzi cię dzwonek do drzwi. Gdyby nie to, że spodziewałam się tych odwiedzin to pan z PP zostałby zamordowany, ale tym razem z uśmiechem przyjęłam przesyłkę od Literacki Świat Cyrysi, w której to była książka "Przekroczyć granice" autorstwa Katie McGarry. Zaraz zabieram się za jej lekturę - mam nadzieję ,że książka zawładnie moim sercem, tak jak niektóre utwory, których słucham bardzo często. 


Regulamin booktour
Recenzja :

"Miłość nigdy nie kłamie" 
"Zły chłopak  zagubiona dziewczyna byli sobie przeznaczeni"





Książka trafiła do mnie dzięki Cyrysi, która zorganizowała akcje "przeczytaj i podaj dalej". W przypadku tej historii to

hasło brzmieć powinno: "przeczytaj, pokochaj i podaj dalej"

Echo Emerson - kiedyś dziewczyna wesoła, uzdolniona artystycznie, pod wpływem traumatycznych wydarzeń zmienia się nie do poznania. Nie pamięta tego co się wydarzyło, przez co jest zagubiona. Szuka prawdy, pragnąc wrócić do dawnego życia. Brat zmarł, ojciec uzyskał sądowy zakaz kontaktu Echo z matką, sam założył nową rodzinę z dawną opiekunką Echo i obecnie spodziewają się dziecka. Dla dziewczyny to wszystko jest za dużo. Pod opieką psychologa klinicznego próbuje walczyć o siebie i swoje wspomnienia. To właśnie tam poznaje Noaha Hutchinsa.

Noah Hutchins to chłopak z problemami, po śmierci rodziców rozdzielony z rodzeństwem, o które ma zamiar walczyć po upadłego. Kiedy próbuje obronić się agresywnym ojcem zastępczym , wdaje się w nim w  bójkę i jego "prawa "do rodzeństwa zostają mocno ograniczone. Chłopakowi trudno się z tym pogodzić. Zaczynają się problemy szkolne , z którymi Noah sobie nie radzi. Z pomocą przychodzi mu szkolna psycholog, która organizuje dla niego korepetycje.

Wspólne zajęcia Echo i Noaha pokazują im jak cierpią inni ludzie. Ich losy krzyżują się coraz częściej, między innymi przy okazji próby wykradzenia z gabinetu psycholog akt . Ich wzajemne relacje zacieśniają, a budzące się do życia uczucie pobudza bohaterów do nowego życia.


Historia Echo i Noaha pokazuje, że można pokonać przeciwności losu, chociaż łatwiej walczyć z tym mając kogoś bliskiego przy sobie. Prawdziwe Love Story, tym razem z happyendem.


Z uwagą będę wypatrywać kolejnych książek Katie McGarry, która zawładnęła moim sercem.





1
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.