wtorek, 13 września 2016

[OPOWIADANIE] Nigdy cię nie zapomnę... - wprowadzenie

„Rewolucja w życiu Leny Osińskiej. Dwudziestosiedmioletnia pisarka w miniony weekend wzięła ślub ze swoim partnerem, Witoldem Kraszyńskim. Ceremonia odbyła się w zabytkowym kościele na południu Polski, a wśród zaproszonych gości były osoby znane z pierwszych stron gazet. Małżonkom w imieniu redakcji tygodnika składamy życzenia udanego pożycia małżeńskiego ”

Lena odrzuciła tygodnik na podłogę i wtuliła się w ramiona ukochanej. Małżeństwo z Witkiem było sposobem na wypromowanie zarówno jego jako aktora, jak i na promocję jej najnowszej książki pod tytułem „Inwestycja w miłość”. Był piątek – od ślubu minął tydzień, a ona najchętniej wymazałaby ten fakt z pamięci.

- Cześć dziewczyny – rzucił wesoło Witek, wchodząc do apartamentu, który był własnością jego małżonki. - Żoneczko droga, gdzie buziak na powitanie ?

Sandra pokiwała głową z dezaprobatą, podniosła się z sofy i ucałowała partnerkę w czoło. Były z Leną blisko od chwili, gdy dziewczyna zjawiła się pierwszy raz w stolicy. Pokochała ją za charakter, za siłę walki o swój sukces. Zauroczyło ją doskonałe ciało dziewczyny, którego niestety ona sama nie akceptowała .

- To ja spadam do siebie – rzekła Sandra, zakładając piekielnie niewygodne szpilki i zapinając kremowy żakiet. - Widzimy się jutro na bankiecie w wydawnictwie.

To była pierwsza noc, kiedy Lena zostawała w mieszkaniu sama z Witkiem. Już kiedyś spędzili ze sobą noc, lecz wtedy był to efekt chwili i dużej zawartości alkoholu w organizmie. Wiedziała, że jej nie skrzywdzi, ani nie zmusi siłą do seksu, lecz obawa przed rozczarowaniem go odbierała jej pewność siebie.

- Nad czym pracujesz ? - spytał brunet, spoglądając na rozłożone po podłodze kartki papieru. - Lenuś..
- O tym jak jedna decyzja zmienia całe ludzie życie – rudowłosa młoda mężatka podniosła głowę i uśmiechnęła się do męża. - Kontynuacja „Inwestycji w miłość. ”
- We mnie zainwestowałaś i obiecuję, że zwróci się wszystko z nawiązką – Kraszyński podszedł do Leny i podniósł do góry jej podbródek.- Zapraszam cię na kolację, taki prezent ode mnie dla ciebie.

Ubrała wybraną przez męża sukienkę, która odsłaniała prawie całe plecy. Rozczesała włosy, które na co dzień nosiła upięte w niedbały kok i założyła wysokie szpilki, które kupiła za pierwszą zaliczkę. 

- Pięknie wyglądasz – szepnął wprost do jej ucha, zapinając złoty łańcuszek z przypinką w kształcie motyla. - Boje się, że naprawdę się w tobie zakocham. Żartowałem – znam zasady. Przecież to tylko biznesowa umowa między nami. Żadnych uczuć.

Dziewczyna odetchnęła z ulgą, poprawiła obrączkę i trzymając męża za rękę wyszła z budynku, w którym mieszkali.

- Uśmiechnij się, bo dziennikarze na nas czekają – Witek poprawił marynarkę i podszedł do drzwi samochodu. - Będziemy mieli piękną sesję zdjęciową do tabloidu.


W restauracji Lena poczuła się swobodniej. Mimo wczesnej pory w lokalu było sporo ludzi, dzięki czemu dziennikarze, którzy czatowali na ulicy, nie mieli tak łatwego dostępu do gości. Kolacja upłynęła młodym w miłej atmosferze, rozmawiając o planach na najbliższe dni i ustalając program spotkań.

- Wracajmy już – rzekła Lena, dopijając czerwone wino, które zamówili do kolacji. - Jestem zmęczona, a muszę jeszcze dopisać kilka scen do „Faceta na godziny”.
- Kelner, rachunek – rzucił Witek, wyciągając z kieszeni marynarki portfel. - Powinnaś zwolnic, przepracowujesz się.
- Nie musisz się o mnie martwic – Osińska podniosła się z krzesła, spojrzała na znajdujących się na zewnątrz dziennikarzy i tylko się uśmiechnęła. - Idę do łazienki, czekam przy wyjściu.


Witek sam przed sobą z trudem przyznał, iż mimo świadomości, że Lena jest biseksualna i ich związek to tylko forma autopromocji dla obojga, czuł do niej swoisty pociąg seksualny. Nie była mu ona obojętna, od chwili gdy spędzili wspólną noc w pensjonacie w Zakopanem, podczas burzy śnieżnej. Uśmiechnął się wiedząc, że za kilkanaście minut będąc już w domu, będzie miał okazję pokokietować trochę małżonkę.

- Jestem gotowa – Lena założyła marynarkę, która tonowała wyzywającą sukienkę i spojrzała z rozbawieniem na małżonka. - Chcę już do domu.


Wyszli przed lokal i kierowali się stojącej na chodniku taksówki, gdy ktoś zrobił im zdjęcie z lampą błyskową. Przestraszona Lena niczym spłoszone zwierze wyrwała się z objęć męża i wpadła pod nadjeżdżający z przeciwka samochód .

- Lena… - krzyk Witka był ostatnią rzeczą jaką zapamiętała Osińska, zanim straciła przytomność.


Siedział przy jej łóżku prawie cały czas. Sandra ze względu na brak więzów rodzinnych nie została wpuszczona na oddział. Dla Witka te chwile niepewności były wyjątkowo trudne, bo mężczyzna naprawdę czuł coś do tej młodej kobiety.

- Kochanie ?! - odezwała się któregoś dnia Lena, rozglądając się niepewnie po sali. - Co się stało ?
- Miałaś wypadek, ale już wszystko dobrze – rzekła Sandra, która niemal siłą wdarła się na oddział.-Lenuś, skarbie ..
- Kim jesteś ? Gdzie jest mój mąż ? - spytała , podnosząc głowę z poduszki. - Ratunku !!!

2 komentarze :

  1. Ojaaaa zapowiada się ciekawie :) Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. łaaaa ale mi się podoba klimat:D

    OdpowiedzUsuń

Tworzę to dla Was . Pokażcie się.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.