sobota, 10 grudnia 2016

[TRUDNE SPRAWY] Poszukiwanie wydawcy ?

Witam was kochani w sobotnie popołudnie .

Co porabiacie ? Jak przygotowania do Świąt ?

Dzisiaj wpis z tematów trudnych. Podejrzewam, że tym postem strzelam sobie w stopę albo w kolano.

Wczoraj o 23.55 postawiłam ostatnią kropkę w Lawendowych Nutach.

Teraz przede mną trudne chwile - poszukiwania wydawcy dla książki.

Zresztą wydawcy poszukuję już od kilku miesięcy, gdy to dotarłam do takiego momentu w Lawendowych Nutach, że wiedziałam iż czas na to nadszedł. Dokładnie pierwszego lipca rozesłałam oferty do większości wydawnictw w Polsce, wysłałam zresztą nawet do jednego z tym, co wydają głównie za współfinansowanie.

Wysłałam i w sumie nawet nie myślałam o tym, bo były wakacje, potem powrót do pracy i nawet nie zaglądałam na maila. W końcu zasiadłam i zerkam - o, ktoś odpisał. Oczywiście wydawnictwo ze współfinansowanie.

Wychwalanie Lawendy pod niebiosa, że wciągające, że lekkie i przejmujące. Podobali im się bohaterowie, i wszystko by było super, ale ...
Ale jestem osobą anonimową, więc mogą mi zaproponować tylko wydanie ze współfinansowaniem autora. Kwota taka i taka, warunki takie i takie.

Fajnie, że ktoś w ogóle chce mnie wydać, ale na ten moment brak wolnych środków. Proszę o czas do zastanowienia i obiecuję, że odezwę się  jak tylko Lawenda się napisze.

Przeglądam oczywiście internety i widzę, że wydawnictwo ma dość niepochlebne opinie. Zostawiam ich jednakże jako koło ratunkowe jak już nikt nie  będzie chciał mnie wydać.

Tak więc miesiące mijają, a skrzynka pusta. Człowiek się  męczy, dopracowuje i poprawia, dopisuje, usuwa i tworzy. I nic.

Przeglądam ofertę z wydawnictwa X - oj nieładne kruczki prawne, kary umowne, a o ich obowiązkach prawie nic. Łapię doła, bo staram się stworzyć coś dla Was, a nie wychodzi.

Co by było śmieszniej - dokładnie w tym samym czasie moja przyjaciółka po piórze również rozsyła swoje "wypociny" . Odpowiadają jej trzy wydawnictwa - oczywiście wszystkie ze "współfinansowaniem" autora . Pierwsze z nim - nazwijmy je na potrzeby Y bardzo szybko przesyła nawet umowę - bardzo ogólną, właściwie nic nie mówiącą o zabezpieczeniu majątkowym Autora. Są nastawieni na wydanie i tyle.

Wydawnictwo X odpisuje wiele tygodni później, kwota sporo wyższa niż u Y, umowa niby bardziej dopracowana, ale już wiemy ze X  nie dba o promocję, a wiemy też, że podstawą sukcesu jest dobra promocja. W biegiem czasu i próbą negocjacji stawki, wydawnictwo X ewidentnie zbywa G. Y jest skłonne negocjować umowę i zawrzeć w niej poprawki.

W między czasie do koleżanki odzywa się wydawnictwo Z. Oferta standardowa, a cena jak z kosmosu. Odpada.


Koleżanka jest zdecydowana na wydawnictwo Y.

Ja póki co czekam do końca roku , jeżeli nikt się nie odezwie, to również prawdopodobnie wydam w Y.

Średnio za wydanie historii liczącej ok. 400 000 znaków wydawnictwa proszą o 5,5 - 6 tyś złotych polskich. Kwota jak na osobę zarabiającą najniższą krajową spora - byłabym skłonna ją wydatkować, licząc ze książka się sprzeda. To prawie roczne moje oszczędności, i gdybym miała pewność, że wydawnictwo czy to X czy to Y dołoży starań korektorsko-redaktorskich czy też promocyjnych, wzięłabym i zerwała lokatę i zamiast  w banku pieniądze wydałabym na wydanie. Ale czy to ma sens?

Stawki z każdej sprzedanej książki są marne, aby się zwróciło to musiałabym sprzedać ich naprawdę dużo. Chciałabym abyście wiedzieli, że mam naprawdę dylemat, bo nie jest to taki pikuś. Jest jedna zaleta tego oczekiwania . Szkolę swój warsztat, tworząc kolejną historię - tym razem z wątkami autobiograficznymi.

Chcę abyście mieli świadomość, że może się tak zdarzyć i Lawendowe Nuty nigdy nie zostaną wydane, że jedynym miejscem istnienia historii Zosi i Kuby będzie ten blog.

Trzymajcie kciuki, aby tak się jednak nie stało.

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę spokojnego wieczoru .

*X,Y,Z to oczywiście znane wydawnictwa, nie chcę podawać nazw - uważam, że kto się ma domyśleć, ten się domyśli .,

4 komentarze :

  1. Nie poddawaj się. Warto spróbować dowiedzieć się od danego wydawnictwa, co im się nie podobało w Twojej powieści, żeby potem móc ewentualnie dokonać poprawek/przeróbek. Gorzej, jak dane wydawnictwo zbywa autora bez podania konkretnych przyczyń, ale niestety zdarzają się i takie przypadki. Mimo wszystko trzymam w kciuki, aby udało Ci się spełnić Twoje marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze trzecia opcja - jak cię totalnie olewają i nie odpisują w ogóle. Ja się nie poddam, będę walczyła i kiedyś się wydam :) Dziękuje za wsparcie :)

      Usuń
  2. Cholera, te kwoty brzmią nie wesoło... Nic tylko wydawać własnym nakładem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic tylko wydawać własnym nakładem :/

    OdpowiedzUsuń

Tworzę to dla Was . Pokażcie się.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.