niedziela, 21 maja 2017

[RECENZJA] Zaraz wracam - Anita Scharmach

Dzień dobry kochani :)

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją najnowszej książki Anity Scharmach.

Tytuł : Zaraz Wracam

Autor : Anita Scharmach

Wydawnictwo : Lucky

Rok wydania: 2017 

Liczba stron : 304 

Marta wraca do Polski ze Stanów Zjednoczonych po 10 latach nieobecności, dokąd wyjechała po tym, jak w wyniku wypadku straciła nie tylko ukochanego męża, ale także dwie córki. W Gdyni ma objąć stanowiska szefa w korporacji zajmującej się PR-em. Jednak to nie tylko powrót do ojczyzny, to także powrót tragicznych wydarzeń z przeszłości, z którymi będzie zmuszona na nowo się zmierzyć.

Marta będzie musiała stawić czoła rzeczywistości i wspomnieniom , które w Gdyni wrócą ze zdwojoną siłą. Wspierać ją będzie jej najlepsza przyjaciółka, rodzice, a także pewien przystojny mężczyzna, który spróbuje ją w sobie rozkochać. 

                                                                       /opis z okładki/ 

Powiem tak - z niecierpliwością oczekiwałam na tą książkę. Byłam zachęcona piękną okładką, którą autorka już wcześniej pokazała na swoim fp. Czekałam na premierę, a potem na dostępność w sprzedaży. I się doczekałam - w piątek odebrałam książkę z Bonito.pl

Czy było warto ? Ależ oczywiście - połknęłam tą pozycję w jeden dzień - zaczęłam w sobotę, a skończyłam coś koło południa dzisiaj. Co czułam ? Byłam w szoku, bo autorka pokazuje nam - czytelnikom- bardzo skomplikowaną historię, wielokrotnie następują retrospekcje do wydarzeń, które ukształtowały Martę.  

Marta to bohaterka skomplikowana - niby złośliwa, wymagająca od innych bardzo wiele, ale z każdą kolejną stroną poznajemy ją lepiej - najpierw wypadek i śmierć męża, potem kolejna tragedia, żal do najbliższych osób i ucieczka z kraju.

Po powrocie do Polski pokazuje swoją srogą maskę - doprowadzając do zwolnienia jednej z pracownic hotelu. Ta jej przebiegłość i spokój z biegiem akcji pozwalają jej rozwiązać "problem" w firmie, w której pracuje. 

Przy jej boku dzięki przyjaciółce pojawia się Janusz- kocur po przejściach, z którym Marta tworzy duet doskonały.

Marta postanawia także rzucić pracę w korporacji i założyć własny biznes, który jest początkiem dużych zmian w życiu bohaterki. 

Z czasem w  życiu Marty pojawia się Artur oraz jego córka Blanka. Dziewczynka początkowo nieufna, z czasem oddaje swoje serce dla wybranki ojca.

Jestem oczarowana tą historią, bo nie jest łatwo przedstawić skomplikowaną historię w przystępny sposób. Dla Anity - gratulację i czekam na twoje kolejne książki. 

Zresztą - przepadłam i "Zaraz Wracam" :)

Czytaliście ?


  

5

sobota, 20 maja 2017

[INFO] Zniknęłam..

Zniknęłam na moment kochani, bo mam bardzo dużo zajęć, dopracowuję książkę, biegam na treningi i walczę z chandrą.

I czytam.. czytam i jeszcze raz czytam.

Za chwilę wracam z recenzjami - zaczynamy od "Zaraz Wracam" Anity Scharmach :)

Trzymajcie się ciepło :)

P.S Co sądzicie o self-publishing ? W sensie o wydawaniu ze współfinansowaniem autora ? Na chwilę obecną  zastanawiam się nad taką alternatywą .
1

niedziela, 7 maja 2017

[RECENZJA] Jeszcze raz - Agata Przybyłek

Witam was tym razem wieczorem. Tym razem skomplikowana niż "Konkurs na żonę".

Agata Przybyłek i "Jeszcze raz"

Tytuł : Jeszcze raz

Autor : Agata Przybyłek 

Wydawnictwo : Czwarta Strona

Rok wydania: 2017 

Liczba stron : 358

Jak daleko można się posunąć, by odzyskać utraconą miłość?

Agata nie potrafi pogodzić się z odejściem Alana. Porzuca swoje dotychczasowe życie i postanawia odzyskać ukochanego. Pełna nadziei, chce mu pomóc uporać się z problemami. Nie spodziewa się jednak, że tak trudno odbudować raz utracone zaufanie. I, że jej miejsce w sercu Alana zajmuje ktoś, komu trudno będzie dorównać. Czy Agata, która musi zmierzyć się z własną niełatwą przeszłością, sprosta temu zadaniu ?

Poruszająca opowieść o tym jak cienka jest granica między obsesją a miłością. I jak łatwo ją przekroczyć.
                                                /opis z okładki/

"Jeszcze raz " zamówiłam w empiku w momencie, gdy tylko pojawiła się w przedsprzedaży. Jest to druga pozycja autorstwa Agaty Przybyłek z którą mam do czynienia. Pierwszą z nich było "Bez ciebie".

Niemałe było moje zdziwienie, gdy na kilka dni przed premierą ( 10.05.2017) dostałam sms-a z Empiku, że można odebrać zamówienie. Wpadłam oczywiście szybko do centrum i po chwili miałam książkę w dłoniach. 

Na początek parę słów : zanim zabierzecie się za "Jeszcze raz " polecam Wam przeczytać "Bez ciebie". Dlaczego? Bo historia głównego bohatera "Jeszcze raz" - Alana- zaczyna się w "Bez ciebie". 

Nie będę rozwodziła się nad losami bohaterów, bo to każdy może przeczytać :) Skupię głównie na wspaniałym kunszcie autorki, bo jej szczegółowe opisy, zagmatwane losy bohaterów - WOW

Gdy doszłam do momentu, w którym poznajemy losy Agaty - szczęka mi opadła i długo nie mogłam jej podnieść. Dlaczego ? Bo są to opisy bardzo dokładne, zbudowane na emocjach i przemyśleniach bohaterki. Czułam, jakbym stała gdzieś z boku i obserwowała to wszystko.

Przeżywałam także emocje Alana, który nie mógł sobie poradzić ze śmiercią kobiety, którą kochał. Te wszystkie dylematy, problemy, wspomnienia(ulubiony kubek Katarzyny). Potrzeba czasu, by sobie z tym poradzić.

Autorka zafundowała nas pełen wachlarz emocji. Książkę pochłania się, nie mogąc oderwać się od losów Agaty i Alana oraz ich przyjaciół.   Kiedy już się skończyła - długo siedziała mi w głowie, pukając raz po raz :) Podejrzewam, że jeszcze nie raz do niej wrócę, bo naprawdę Warto . 

Polecam :) 

2

[RECENZJA] Konkurs na żonę - Beata Majewska


Dzień dobry kochani w niedzielne popołudnie !  Przychodzę dzisiaj do was z recenzją najnowszej książki Beaty Majewskiej - Konkurs na żonę - Wydawnictwo Książnica.

Tytuł : Konkurs na żonę 

Autor : Beata Majewska

Wydawnictwo : Książnica

Rok wydania : 2017 ( premiera 10.05.17)

Liczba stron : 304

Przystojny trzydziestolatek szuka żony. Czy przy okazji znajdzie miłość ?

Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan "Żona"

Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli..
                                             / opis z okładki/


Książka dotarła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Publicat SA - za to bardzo z tego miejsca chcę podziękować.

Głównymi bohaterami tej powieści są Łucja i Hugo . Ona - Łucja Maśnik- dziewczyna ze wsi, studentka, wychowana przez babcię. Skromna i raczej wycofana. Kiedy na jej drodze pojawia się Hugo - dziewczyna jest niepewna, lecz zaloty mężczyzny szybko rozbudzają w niej uczucia.

On - Hugo Hajdukiewicz - wykształcony, wyrachowany i nastawiony jedynie na sukces. By móc w dalszym ciągu wieść życie na obecnym poziomie musi wypełnić wytyczne wuja i przed trzydziestymi urodzinami założyć rodzinę.

I tak też jest na początku "związku " z Łucją - pokazuje dziewczynie "bogate" życie, zachęca jej do siebie, zaczarowuje. Zaprasza na randki, pokazuje wytwornie urządzone mieszkanie.

Wszystko idzie zgodnie  z planem : zaręczyny, ciąża i wszystko zmierza do wyznaczonego przez Hugona celu pt. Ślub, lecz nagle jedna chwila wszystko komplikuje.

Wydaje mi się, że o ile zachowania Hugona związane były z planami i zobowiązaniami, o tyle trakcie związku doszło do niego, że Łucja to pełnowartościowa kobieta, która może być ogromnym wsparciem dla męża.

"Konkurs na żonę" czytało się bardzo przyjemnie, wyobrażając sobie poszczególny sceny. Zdecydowanie poprawiało humor i byłam niepocieszona, kiedy okazało się, że dotarłam do ostatniej strony. Było mi mało - po prostu jakby ktoś odciął mnie od bohaterów :)

Zdecydowanie czekam na kontynuację losów Łucji i Huga w "Bilet do szczęścia".








0

środa, 3 maja 2017

[PRYWATNIE] O okładkowym szaleństwie

Dzień dobry kochani ! Dzisiaj ciut prywaty :) Pokaże Wam okładki (mojego autorstwa) do moich historii.

Lawendowe Nuty i 5 mil do szczęścia to historie gotowe. Reszta to dopiero wstępne produkty :)

Która Wam się podoba najbardziej ?













3

wtorek, 25 kwietnia 2017

[RECENZJA] W rytmie passady - Anna Dąbrowska

Witam was kochani we wtorkowe popołudnie. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją na temat najnowszej książki p. Anny Dąbrowskiej ( autorki m.in : Nakarmię cię miłością).

Tytuł : W rytmie passady
Autor : Anna Dąbrowska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok wydania : 2017 ( premiera 24.04.2017)

Liczba stron : 392

Julita w niczym nie przypomina typowej nastolatki. Nie chodzi na imprezy ani na randki, nie spotyka się z przyjaciółmi. W jej życie wkradł się strach. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może jej pomóc go przełamać. Jedyne, co musi zrobić, to zatańczyć.

Marcel jest tancerzem i instruktorem, który zaraża swoją pasją innych w szkole tańców latynoamerykańskich. Kiedy dowiaduje się o chorobie matki, światełkiem w tunelu okazuje się konkurs tańca, w którym mężczyzna postanawia wystartować.

Dwoje obcych sobie ludzi zaczyna łączyć jedno pragnienie, chociaż każde z nich postrzega zwycięstwo w zupełnie innym wymiarze

                                                                                                  /opis z okładki/
 
 
Znacie to uczucie, gdy odliczacie dni do urodzin? Do Świąt ? Ja niecierpliwie oczekiwałam na premierę najnowszej książki Anny Dąbrowskiej, więc gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach na empik.com, od razu zamówiłam. I czekałam, wpatrując się w udostępnioną przez autorkę okładkę.   
 
Nadszedł dzień premiery (24.04.2017) i wyczekiwałam sms-a z Empiku, który oznajmiłby o dostarczeniu przesyłki. I dotarł. Poleciałam do salonu jak na skrzydłach i po chwyceniu książki w dłoń przepadłam.
 
Niestety. Wczoraj nie było czasu ani tym bardziej okazji, by siąść w spokoju i przeczytać ową historię. Za to okazja nadarzyła dzisiaj, wstałam sporo przed czasem.
 
Książka ma piękną okładkę, która intryguje od pierwszego spojrzenia. I zachęca do zerknięcia głębiej. I do pokochania głównych bohaterów.
 
Julita i Marcel to bohaterowie, których pamiętać będę przez długi czas. Oboje mają problemy - ona z traumą z przeszłości, on z chorobą matki, której stan mimo intensywnego leczenia pogarsza się. Marcel chce zdobyć dla matki trochę więcej czasu bez bólu, lecz nie stać go na leczenie. Jego przyjaciel - Kuba- wpada na pomysł, by tancerz wystąpił w turnieju tanecznym. A jego partnerką ma zostać JULITA.
 
Początkowo dziewczyna odmawia wiedząc, że jej stan psychiczny i przeżyta przed laty trauma, odsuwają ją od ludzi. Po traumatycznych wydarzeniach, które doprowadziły do wyprowadzki z Sopotu do Warszawa, Julita miewa napady lęku. W trakcie nauki tańca lęk Julity zostaje zastąpiony przez fascynację. Jak to się wszystko kończy ? Odpowiedź znajdzie w książce : )
 
Nie będę rozwodziła się nad fabułą "W rytmie passady" bo uważam, że każdy powinien ją przeczytać, lecz pozwolę sobie na wyrażenie własnych odczuć. Z każdą kolejną stroną, gdy poznawaliśmy historię bohaterów, czułam jakbym była przy nich, wraz z nimi przeżywała każdą sytuację. Rozmowa lekarki z Marcelem na temat oddziału paliatywnego, napady lękowe Julity - to może spotkać każdego z nas.
 
Autorka doskonale naszkicowała emocje, myśli bohaterów, ich poczynania, zachowania i reakcje. Gdy Julita miała swoje reakcje stresowe, czułam to w głębi siebie. Cieszyłam się, gdy pozwalali sobie na chwile przyjemności. Historia ojca Julit - wow !  A zakończenie ?  Anka ! Nie spodziewałam się tego, co nam - czytelnikom- zafundowałaś. 
 
Zachęcam Was wszystkich do sięgnięcia po  "W rytmie passady" . To jest wspaniała historia, która zapada w pamięć.
 
Autorce gratuluję, dziękuję za wspaniałą podróż i życzę dalszych sukcesów
 

2

czwartek, 20 kwietnia 2017

[RECENZJA] Carpe diem - Diane Rose - Videograf

Dzień dobry kochani !

U mnie za oknem jakaś końcówka zimy, w sercu niestety podobnie.

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją książki, którą pochłonęłam dosłownie w jedną noc.

Tytuł : Carpe Diem

Autor : Diane Rose
 
Wydawnictwo: Videograf

Rok wydania : 2017

Liczba stron : 464



Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem - szczęśliwa młoda kobieta, czekająca na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to...
Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych dni.

                                                                                                         / opis z okładki/

Książkę kupiłam jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy, zachęcona pozytywnymi opiniami. Odebrałam w czwartek, ale wiadomo, przed świętami zawsze jest co robić, więc książka leżała sobie na półce i patrzyła smętnie.

Dopadła mnie ona we wtorek, gdy po torturach u kosmetyczki odpoczywałam. I przepadłam na całej linii. Pokochałam Rosalie Heart od pierwszej linijki, a potem ? A potem było tylko gorzej. Główna bohaterka to bardzo rozsądna osoba, która nie chce obarczać swoimi problemami innych . Żyje ze świadomością, iż jeżeli nie znajdzie się dla jej serca dawca, będzie skazana na porażkę w postaci śmierci. Sama chyba zachowałabym się podobnie.

Polubiłam także doktora Filipa Grabowskiego - lekarza prowadzącego, który postanowił wygrać ze śmiercią :) Czasem takie podejście jest uznawane przez pacjentów za szalone, ale ja uważam, że taka doza rywalizacji jest w medycynie potrzebna.

Wątek Rosalie i poznanego zupełnie przypadkiem Daniela  przyprawił mnie o kołatania serca. Przeżywałam każdy dzień z bohaterami, czekając z nadzieją, że ten moment -przeszczepu serca- w końcu nastąpi. I nastąpił. Co przeżyłam to moje, bo były i nerwy i stres i głupawka.

Carpe diem to debiut literacki Diane Rose .  Jeżeli tak wygląda jej debiut to już czekam na kolejne doskonałe historie.

Dla mnie historia na szkolną szóstkę :)

2

sobota, 8 kwietnia 2017

[RECENZJA] Nakarmię Cię miłością - Anna Dąbrowska

Tytuł : Nakarmię Cię miłością

Autor : Anna Dąbrowska

Wydawnictwo : Zysk i S-Ka

Rok wydania 2016

Liczba stron : 352

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja - losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyznanie równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym... W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka,                                                      a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.
                                                                                                               / opis z okładki/ 

Na tą pozycję trafiłam niedawno, chociaż słyszałam o niej już wcześniej. Dorwałam ją we wtorek i w środę wieczorem byłam już po lekturze.

Laura - przykładna pracownica banku i Tobiasz - charyzmatyczny muzyk. Oboje mają tajemnice z przeszłości. Wyznanie zorganizowane przez przyjaciółkę Laury, potem dowcip Tobiasza zapoczątkowują całą serię wydarzeń.

Laura Danielska żyła w związku ze swoim szefem, późniejszym dyrektorem banku. Mężczyzna był nastawiony na karierę, a Laura ? Laura chciała normalnego życia.

Tobiasz był arogancki, wiele przeżył. Spotkanie z Laurą coś w nim złamało i go odmieniło..

Nakarmię cię miłością - to powieść romantyczna, bo przecież miłość w życiu jest ważna, kiedy kochamy życie staje się łatwiejsze, a posiadanie przy boku drugiej osoby ułatwia nam przejście przez życie.

Anna Dąbrowska wykreowała bohaterów prawdziwych, takich jakich wiele w prawdziwym  życiu . Wielokrotnie podniosła mi ciśnienie, wprowadzając taki zwrot akcji, że mnie - czytelnikowi serce stawało.

Pokochałam Laurę i Tobiasza tak mocno, że gdy książka się skończyła, poczułam jakąś bliżej nieokreśloną pustkę. Wiem, że jeszcze kilka razy wrócę do tej historii.

Polecam ją zdecydowanie !

1

niedziela, 2 kwietnia 2017

[RECENZJA] Stan nie!błogosławiony - Magdalena Majcher

Kochani !

Mamy kwiecień, więc wracam na dobre tory - słońce świeci, żyć się chce.

Dzisiaj pierwsza z zaległych recenzji - Stan nie!błogosławiony Magdaleny Majcher.

Książka miała premierę 11.01.2017. Trafiła do mnie kilka dni później, w bardzo trudnym dla mnie czasie. Siedziałam w domu z zapaleniem płuc, załamana i czytałam tą trudną historię. I powiem Wam, że pomogła mi ona przetrwać to wszystko.

28-letnia Pola to szczęśliwa żona i spełniona kobieta, która realizuje swoje marzenia. W pewnym momencie jej życie staje na moment - za sprawą dwóch magicznych kresek na teście ciążowym. Dla wielu kobiet już sam wynik jest stresujący, a przyszła mama oprócz tego dowiaduje się, że jest ryzyko, iż dziecko urodzi się ciężko chore.

W życiu Poli jest także jej matka, Bożena. Kobieta nie akceptuje wielu wyborów córki - tego, że Pola chce pisać książki, a nie pracować na etacie, że nie wzięła ślubu kościelnego.

Stan nie!błogosławiony to istna huśtawka emocjonalna, w której zatraciłam się od pierwszej strony. Weszłam w buty głównej bohaterki - co nie było trudne dzięki wspaniałej kreacji, jaką stworzyła pani Magdalena Majcher.

Przyznam bez bicie, że historia Poli zmusiła mnie - zagorzałą singielkę- do przemyślenia jakbym postąpiła w takiej samej sytuacji. Oj było trudno, ale wiem, że gdy będę miała już dziecko - co nie wykluczam w przyszłości- pokocham je takie jakie jest i nie będzie ważne,czy urodzi się chore, zdrowe - bo miłośc nie zna granic.

Dziękuje !



 
1

niedziela, 26 marca 2017

[ Lawendowe nuty] Kac moralny

Kochane !

Przepraszam Was za panującą tutaj ciszę.

Niestety po zakończeniu pisania "Lawendowych Nut " - dopadł mnie kac moralny.

Nagle moje życie zbladło, wszystko zwolniło i generalnie bujam się.

Książki do recenzji lezą odłogiem, generalnie próbuje coś pisac nowego, ale myślami wracam do Zosi i Kuby.

Wrócę - obiecuję jak tylko się ogarnę - z niecierpliwością zerkam na maila, bo czekam na jedną odpowiedź w pewnego wydawnictwa. Obawiam się, że pozostanie mi tylko self :/

Trzymajcie się cieplutko.
0

niedziela, 19 marca 2017

[Lawendowe Nuty] 18.03.2017

Cześć kochani !

Wczoraj był zdecydowanie dobry dzień.

Oficjalnie zakończyłam historię pod tytułem

LAWENDOWE NUTY.

Dziwnie było, gdy postawiłam ostatnią kropkę. Wcześniej przed kwadrans płakałam poprawiając epilog. Oj było trudno, ale przetrwałam.

Teraz trochę statystyki :

Liczba znaków : 403 455

Pierwsze wprawki do Lawendowych Nut miały miejsce w maju 2016 roku.

Ostatni znak postawiono w niej 18.03.2017 - co daje blisko 10 miesięcy z mojego życia.

Playlista z tej historii liczy blisko 60 utworów, przy czym w książce pokazane jest tylko kilkanaście utworów :)

Oto lista :)

  1. Andrzej Piaseczny - Niecierpliwi
  2. Jan Traczyk - Już wiem
  3. Robbie Williams - Angels
  4 . Rena Rolska - Nie wolno mi
  5. Adele - Hello
  6. Michael Buble - Sway
  7. Artur Chamski - Dom
  8. Frank Sinatra - I love you, baby
  9. Robbie Williams - She`s the one
10. Piotr Rubik - Kiedy mężczyzna płacze
11. Adele - Someone like you
12. Marie Napieralski i inni - Święta
13. Go Go Dolls - Iris
14. Evanescence - My Immortal
15. Michael Buble - Everything
16. Ed Sheeran,Thinking out loud
17. Natalia Niemen, Jestem mamą to moja kariera
18. The Band Perry, If I die young



6

poniedziałek, 6 lutego 2017

[INFO] Czyli o ciszy - tym razem ze strony twórczej

Witam Was kochane w ten jakże pochmurny poniedziałek.

Co u Was ?

U mnie już lepiej. Przez weekend milczałam, bo pracowałam nad kolejną historią.

Z Lawendowymi Nutami czekam na odpowiedź z pewnego wydawnictwa. Jeżeli oni będą chętni, to najpewniej tak właśnie wydam swój debiut.

Jestem świadoma, że debiutantowi trudno znaleźć miejsce dla siebie, więc jestem skłonna nawet uczestniczyć w kosztach wydania - mam na to specjalny fundusz, na który od kilku miesięcy odkładam niewielkie sumy - przezorny zawsze ubezpieczony :)

Mam nadzieje, że nawet jak się tak stanie, to chętni będą czytać książki - w końcu jakoś trzeba zacząć.

Tym czasem słów kilka o Lawendowych Nutach - ostatecznie liczba znaków jakie wystukałam tworząc  tą historię wyniosła prawie 430 000 .

Trzymajcie kciuki by wydawnictwo X się odezwało :)

Pozdrawiam Was cieplutko.

P.S Jutro dwie zaległe recenzje :)


3

piątek, 3 lutego 2017

[INFO] POWRACAM

Dzień dobry kochani w ten mroźny dzień .

Przepraszam za ciszę, ale powody wyjaśniłam na moim prywatnym blogu -  odsyłacz z prawej strony bloga - PRYWATNIE.

Czasem bywają takie dni, że nie mamy siły wstać z łóżka. Czasami dni dłużą się tak, że ukrywamy się w fotelach .

Na szczęście ja mam to już chyba za sobą i wkrótce wracam do WAS !

Lawendowe nuty  skończona czeka na decyzję kogoś , czy będzie wydana. 5 mil do szczęścia czeka na lepsze czasy. O jeden krok za daleko czeka. Ostatnia wiadomość się piszę :)


Pozdrawiam !!!
1

sobota, 28 stycznia 2017

[BOOKTOUR] Mąż potrzebny na już - Małgorzata Falkowska

Kochani !

Za oknem śnieg, a ja przychodzę do Was z zaległą booktourową recenzją "Mąż potrzebny na już" Małgorzaty Falkowskiej - wydawnictwo Videograf

Dzięki uprzejmości Sandry podczas Świąt Bożego Narodzenia miałam okazję poznać bohaterki wspaniałej historii, która zapadła w moją pamięć na wieki.

"Lekka komedia z nutą romantyzmu o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa, które mimo różnych zawodów i zainteresowań wspierają się w ważnych momentach"
                                                                opis z okładki

Powiem tak : jest to historia, którą każdy powinien przeczytać. Dawno tak bardzo nie zżyłam się z bohaterkami, przeżywałam ich perypetie.

Pokochałam całym sercem Berkę, która postanowiła w sylwestrową noc, że znajdzie sobie męża - sprawa trudna, co by nie powiedzieć niewykonalna. Ale Berka tak postanawia i koniec. Z pomocą przyjaciółek tworzy wizerunek pana idealnego, babcia Stasia przygotowała dla niej mieszankę "Na miłość Boską" , która składała się z octu, czosnku, oleju, grejfruta i kilku innych mniej lub bardziej dziwnych produktów.

Pokochałam samą autorkę za wspaniały styl, poczucie humoru, czasem komizm sytuacyjny - oj tego mi jest potrzeba, by przyjemnie spędzić czas nad tą lekturą. Pani Małgosia potrafi zawładnąć myślami czytelniczek, dzięki czemu lektura ''Męża" była dla mnie przyjemnością i umiliła mi wariacki świąteczny czas.

Teraz z perspektywy czasu wiem, że będę do tej książki wracała często, bo w końcu coś trzeba w życiu robić, a nie tracić czas na przeżywanie porażek.  Z chęcią sięgnę po każdą następną pozycję tej autorki, bo wiem teraz, że nie będzie to stracony czas.







0

piątek, 20 stycznia 2017

[RECENZJA] SUKNIA ŚLUBNA- RACHEL HAUCK

Tytuł : Suknia Ślubna
Autor : Rachel Hauck
Liczba stron : 384
Rok wydania : 2012
Wydawca : Drukarnia i Księgarnia Świętego Wojciecha
Ocena : 9/10

Charlotte jest właścicielką eleganckiego salonu modu ślubnej w Birmingham. Wyszukiwanie niezwykłych sukien dla panien młodych to jej pasja. I dar. Ale gdy sama zostaje narzeczoną, nie potrafi znaleźć dla siebie sukni. Nie potrafi czy nie chce ? A może rzecz w tym,że zamierza poślubić  niewłaściwego mężczyznę ?

Szukając odpowiedzi na te pytania, Charlotte nieoczekiwanie dla niej samej kupuje na aukcji charytatywnej stuletni, zniszczony kufer. Wewnątrz znajduję suknię ślubną. Skąd się tam wzięła ? Dla kogo została uszyta ?

Charlotte próbuje zbadań historię sukni. Odnajduje kobiety z nią związane. A to nie pozostaje bez pływu na jej życie. Emily w 1912, Mary Grace w 1939, Hillary w 1968. I Charlotte w 2012. Cztery kobiety i jedna suknia. Historia każdej  z nich mówi o miłości, wierze, odwarze. O zaufaniu i przeznaczeniu . 

                           /info z okładki/ 

Można powiedzieć, że ta książka sama mnie znalazła. Wybrałam się w środę na spacer do Matrasu, szukając ukojenia po śmierci przyjaciółki. Przechadzałam się między regałami i nagle mój wzrok przykuła Suknia ślubna. Kupiłam i przepadłam.

Zatraciłam się w niej, szukając przyczyny pojawienia się w życiu Charlotte tajemniczego kufra z suknią ślubną. Potrzebowałam dosłownie doby, by przeżyć losy wspaniałych kobiet.

Charlotte - dobrała tak wiele sukien ślubnych, uszczęśliwiając panny młode. Wydawać by się mogło, że dla niej samej to zadanie będzie banalne, tak nie jest. Zrywa zaręczyny i zaczyna poszukiwania kobiet związanych z tą suknią.

Emily - to od niej wszystko się zaczęło - to ona zapoczątkowała podróż tej sukni. Kiedy miała wyjść za mąż , zbuntowała się i zamówiła sukienkę u "kolorowej", czym wywołała sensację.

Mary Grace - w jej ręce suknia trafiła za 10 dolarów, uszczęśliwiając ją w ten sposób. Kobieta pragnęła ślubu, lecz ze względu na niską pensję nie było jej stać na zakup wymarzonej sukni ślubnej . Traf chciał, że obsługiwała ona Emily, która pragnęła podarować jej suknię.

Hillary - krótko po ślubie została wdową, jej mąż zginął na wojnie, To ona schowała suknię do kufra, wraz z nieśmiertelnikiem męża i zaspawała wieko, chcąc zamknąć ten etap życia.

No i Charlotte - kufer pojawia się w jej życiu podczas licytacji. Coś ją do niego ciągnie. Najpierw kobieta bardzo żałuje, lecz z biegiem czasu odnajduje w tej sukience historię swojego życia.


Książka to wspaniała podróż, którą polecam każdemu czytelnikowi. Pozwala zobaczyć jakie były zwyczaje przedślubne przed laty, pokazuje miłość we wszystkich odcieniach. 

Moja ocena to 9/10. Polecam !
2

poniedziałek, 16 stycznia 2017

[INFO] Zgłaszam nieobecność !!!!

Kochani nie będzie mnie przez kilka dni. O przyczynach nieobecności - na moim prywatnym blogu.

Trzymajcie się i dbajcie o siebie.
3

środa, 11 stycznia 2017

[INFO] Tylko krótka wiadomość :)

Dzień dobry moje kochane !!

Co u Was ?

U mnie do końca tygodnia pracowicie na tyle,że jak zamykam wieczorem komputer to zasypiam w momencie.

Cały swój czas "wolny" poświęcam kolejnej historii - O jeden krok za daleko. Znalazłam nawet utwór przewodni tej książki .


"Zobaczę Cię wszędzie" Iza Królak. 

Czekam tez na odpowiedź w sprawie Lawendy :) Może ktoś się w końcu ulituje nad biedną Różyczką i zdecyduje się na wydanie. :)|

Odezwę się z recenzjami pod koniec tygodnia.

Trzymajcie się kochani !


Buźka :)




0

niedziela, 8 stycznia 2017

[Zapowiedź] Kilka ciekawych pozycji

Dzień dobry kochani !

U mnie pogoda piękna, lecz mroźna, więc korzystam - siedząc pod kocem i popijając gorącą czekoladę.

Przychodzę do Was dzisiaj z zapowiedzią recenzji trzech pozycji, które ukażą się w najbliższych dniach .

Pierwsza z nich to "Mąż potrzebny na już" Małgorzaty Falkowskiej - w ramach BookTour- który został zorganizowany przez Miłość do Czytania.

Dwie kolejne pozycje to efekt wizyty w Biedronce:)

"Pacjentka z sali numer 7" Baptiste Beaulieu

"Tylko martwi nie kłamią" Katarzyny Bondy 





Trzymajcie się cieplutko w te mroźne dni i do napisania już wkrótce.
3

sobota, 7 stycznia 2017

[INFO] Zmiany, zmiany

Witam was kochani w sobotni wieczór.

Co porabiacie ? Ja spędziłam dzień nad książką, bo wena twórcza dopisywała.

Robiłam też projekt nowej odsłony bloga, już wkrótce Wam go pokaże :)

Najpewniej już w przyszły weekend zobaczycie nowy blog :)

Ten tydzień będzie zwariowany, ale na razie ci..

Trzymajcie cię cieplutko :)

1

wtorek, 3 stycznia 2017

[KSIĄŻKOWO]Wybrała się Róża do Biedronki

Wybrałam się dzisiaj do Biedronki. Wiedziałam, ,że od wczoraj jest kiermasz, ale jakoś po cichu liczyłam, że nic ciekawego nie zastanę.

Było inaczej - dorwałam dwie widoczne na fotografiii pozycje i przepadłam raz na zawsze :)

Znikam zatracić się w swoim świecie.

Pozdrawiam.
4

niedziela, 1 stycznia 2017

[2017] Witam w nowym roku

Witam Was kochani w 2017 roku :)

Świętowaliście wczoraj ? Ja podeszłam do tematu spokojnie - spędziłam ten wieczór z moimi najbliższymi, siedziałam w psem na kolanach, przy komputerze, słuchając muzykę i zajadając chipsy.

Sporo miałam wczoraj pomysłów na O jeden krok .. Notowałam na spokojnie, szukając inspiracji. Odpoczęłam. Dopiero o północy odpuściłam i podeszłam do okna, by poobserwować puszczane przez moich sąsiadów fajerwerki. To co miałam okazję zobaczyć, pokazałam na instagramie .

Dzięki niewielkiej ilości alkoholu wstałam dzisiaj wyspana już przed 7 i od razu zabrałam się za tworzenie, korzystając ze spokoju umysłu.


Trzymajcie się kochani cieplutko.

5
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.