wtorek, 25 kwietnia 2017

[RECENZJA] W rytmie passady - Anna Dąbrowska

Witam was kochani we wtorkowe popołudnie. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją na temat najnowszej książki p. Anny Dąbrowskiej ( autorki m.in : Nakarmię cię miłością).

Tytuł : W rytmie passady
Autor : Anna Dąbrowska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Rok wydania : 2017 ( premiera 24.04.2017)

Liczba stron : 392

Julita w niczym nie przypomina typowej nastolatki. Nie chodzi na imprezy ani na randki, nie spotyka się z przyjaciółmi. W jej życie wkradł się strach. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może jej pomóc go przełamać. Jedyne, co musi zrobić, to zatańczyć.

Marcel jest tancerzem i instruktorem, który zaraża swoją pasją innych w szkole tańców latynoamerykańskich. Kiedy dowiaduje się o chorobie matki, światełkiem w tunelu okazuje się konkurs tańca, w którym mężczyzna postanawia wystartować.

Dwoje obcych sobie ludzi zaczyna łączyć jedno pragnienie, chociaż każde z nich postrzega zwycięstwo w zupełnie innym wymiarze

                                                                                                  /opis z okładki/
 
 
Znacie to uczucie, gdy odliczacie dni do urodzin? Do Świąt ? Ja niecierpliwie oczekiwałam na premierę najnowszej książki Anny Dąbrowskiej, więc gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach na empik.com, od razu zamówiłam. I czekałam, wpatrując się w udostępnioną przez autorkę okładkę.   
 
Nadszedł dzień premiery (24.04.2017) i wyczekiwałam sms-a z Empiku, który oznajmiłby o dostarczeniu przesyłki. I dotarł. Poleciałam do salonu jak na skrzydłach i po chwyceniu książki w dłoń przepadłam.
 
Niestety. Wczoraj nie było czasu ani tym bardziej okazji, by siąść w spokoju i przeczytać ową historię. Za to okazja nadarzyła dzisiaj, wstałam sporo przed czasem.
 
Książka ma piękną okładkę, która intryguje od pierwszego spojrzenia. I zachęca do zerknięcia głębiej. I do pokochania głównych bohaterów.
 
Julita i Marcel to bohaterowie, których pamiętać będę przez długi czas. Oboje mają problemy - ona z traumą z przeszłości, on z chorobą matki, której stan mimo intensywnego leczenia pogarsza się. Marcel chce zdobyć dla matki trochę więcej czasu bez bólu, lecz nie stać go na leczenie. Jego przyjaciel - Kuba- wpada na pomysł, by tancerz wystąpił w turnieju tanecznym. A jego partnerką ma zostać JULITA.
 
Początkowo dziewczyna odmawia wiedząc, że jej stan psychiczny i przeżyta przed laty trauma, odsuwają ją od ludzi. Po traumatycznych wydarzeniach, które doprowadziły do wyprowadzki z Sopotu do Warszawa, Julita miewa napady lęku. W trakcie nauki tańca lęk Julity zostaje zastąpiony przez fascynację. Jak to się wszystko kończy ? Odpowiedź znajdzie w książce : )
 
Nie będę rozwodziła się nad fabułą "W rytmie passady" bo uważam, że każdy powinien ją przeczytać, lecz pozwolę sobie na wyrażenie własnych odczuć. Z każdą kolejną stroną, gdy poznawaliśmy historię bohaterów, czułam jakbym była przy nich, wraz z nimi przeżywała każdą sytuację. Rozmowa lekarki z Marcelem na temat oddziału paliatywnego, napady lękowe Julity - to może spotkać każdego z nas.
 
Autorka doskonale naszkicowała emocje, myśli bohaterów, ich poczynania, zachowania i reakcje. Gdy Julita miała swoje reakcje stresowe, czułam to w głębi siebie. Cieszyłam się, gdy pozwalali sobie na chwile przyjemności. Historia ojca Julit - wow !  A zakończenie ?  Anka ! Nie spodziewałam się tego, co nam - czytelnikom- zafundowałaś. 
 
Zachęcam Was wszystkich do sięgnięcia po  "W rytmie passady" . To jest wspaniała historia, która zapada w pamięć.
 
Autorce gratuluję, dziękuję za wspaniałą podróż i życzę dalszych sukcesów
 

2

czwartek, 20 kwietnia 2017

[RECENZJA] Carpe diem - Diane Rose - Videograf

Dzień dobry kochani !

U mnie za oknem jakaś końcówka zimy, w sercu niestety podobnie.

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją książki, którą pochłonęłam dosłownie w jedną noc.

Tytuł : Carpe Diem

Autor : Diane Rose
 
Wydawnictwo: Videograf

Rok wydania : 2017

Liczba stron : 464



Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem - szczęśliwa młoda kobieta, czekająca na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to...
Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych dni.

                                                                                                         / opis z okładki/

Książkę kupiłam jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy, zachęcona pozytywnymi opiniami. Odebrałam w czwartek, ale wiadomo, przed świętami zawsze jest co robić, więc książka leżała sobie na półce i patrzyła smętnie.

Dopadła mnie ona we wtorek, gdy po torturach u kosmetyczki odpoczywałam. I przepadłam na całej linii. Pokochałam Rosalie Heart od pierwszej linijki, a potem ? A potem było tylko gorzej. Główna bohaterka to bardzo rozsądna osoba, która nie chce obarczać swoimi problemami innych . Żyje ze świadomością, iż jeżeli nie znajdzie się dla jej serca dawca, będzie skazana na porażkę w postaci śmierci. Sama chyba zachowałabym się podobnie.

Polubiłam także doktora Filipa Grabowskiego - lekarza prowadzącego, który postanowił wygrać ze śmiercią :) Czasem takie podejście jest uznawane przez pacjentów za szalone, ale ja uważam, że taka doza rywalizacji jest w medycynie potrzebna.

Wątek Rosalie i poznanego zupełnie przypadkiem Daniela  przyprawił mnie o kołatania serca. Przeżywałam każdy dzień z bohaterami, czekając z nadzieją, że ten moment -przeszczepu serca- w końcu nastąpi. I nastąpił. Co przeżyłam to moje, bo były i nerwy i stres i głupawka.

Carpe diem to debiut literacki Diane Rose .  Jeżeli tak wygląda jej debiut to już czekam na kolejne doskonałe historie.

Dla mnie historia na szkolną szóstkę :)

2

sobota, 8 kwietnia 2017

[RECENZJA] Nakarmię Cię miłością - Anna Dąbrowska

Tytuł : Nakarmię Cię miłością

Autor : Anna Dąbrowska

Wydawnictwo : Zysk i S-Ka

Rok wydania 2016

Liczba stron : 352

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja - losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyznanie równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym... W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka,                                                      a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.
                                                                                                               / opis z okładki/ 

Na tą pozycję trafiłam niedawno, chociaż słyszałam o niej już wcześniej. Dorwałam ją we wtorek i w środę wieczorem byłam już po lekturze.

Laura - przykładna pracownica banku i Tobiasz - charyzmatyczny muzyk. Oboje mają tajemnice z przeszłości. Wyznanie zorganizowane przez przyjaciółkę Laury, potem dowcip Tobiasza zapoczątkowują całą serię wydarzeń.

Laura Danielska żyła w związku ze swoim szefem, późniejszym dyrektorem banku. Mężczyzna był nastawiony na karierę, a Laura ? Laura chciała normalnego życia.

Tobiasz był arogancki, wiele przeżył. Spotkanie z Laurą coś w nim złamało i go odmieniło..

Nakarmię cię miłością - to powieść romantyczna, bo przecież miłość w życiu jest ważna, kiedy kochamy życie staje się łatwiejsze, a posiadanie przy boku drugiej osoby ułatwia nam przejście przez życie.

Anna Dąbrowska wykreowała bohaterów prawdziwych, takich jakich wiele w prawdziwym  życiu . Wielokrotnie podniosła mi ciśnienie, wprowadzając taki zwrot akcji, że mnie - czytelnikowi serce stawało.

Pokochałam Laurę i Tobiasza tak mocno, że gdy książka się skończyła, poczułam jakąś bliżej nieokreśloną pustkę. Wiem, że jeszcze kilka razy wrócę do tej historii.

Polecam ją zdecydowanie !

1

niedziela, 2 kwietnia 2017

[RECENZJA] Stan nie!błogosławiony - Magdalena Majcher

Kochani !

Mamy kwiecień, więc wracam na dobre tory - słońce świeci, żyć się chce.

Dzisiaj pierwsza z zaległych recenzji - Stan nie!błogosławiony Magdaleny Majcher.

Książka miała premierę 11.01.2017. Trafiła do mnie kilka dni później, w bardzo trudnym dla mnie czasie. Siedziałam w domu z zapaleniem płuc, załamana i czytałam tą trudną historię. I powiem Wam, że pomogła mi ona przetrwać to wszystko.

28-letnia Pola to szczęśliwa żona i spełniona kobieta, która realizuje swoje marzenia. W pewnym momencie jej życie staje na moment - za sprawą dwóch magicznych kresek na teście ciążowym. Dla wielu kobiet już sam wynik jest stresujący, a przyszła mama oprócz tego dowiaduje się, że jest ryzyko, iż dziecko urodzi się ciężko chore.

W życiu Poli jest także jej matka, Bożena. Kobieta nie akceptuje wielu wyborów córki - tego, że Pola chce pisać książki, a nie pracować na etacie, że nie wzięła ślubu kościelnego.

Stan nie!błogosławiony to istna huśtawka emocjonalna, w której zatraciłam się od pierwszej strony. Weszłam w buty głównej bohaterki - co nie było trudne dzięki wspaniałej kreacji, jaką stworzyła pani Magdalena Majcher.

Przyznam bez bicie, że historia Poli zmusiła mnie - zagorzałą singielkę- do przemyślenia jakbym postąpiła w takiej samej sytuacji. Oj było trudno, ale wiem, że gdy będę miała już dziecko - co nie wykluczam w przyszłości- pokocham je takie jakie jest i nie będzie ważne,czy urodzi się chore, zdrowe - bo miłośc nie zna granic.

Dziękuje !



 
1
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.