czwartek, 20 kwietnia 2017

[RECENZJA] Carpe diem - Diane Rose - Videograf

Dzień dobry kochani !

U mnie za oknem jakaś końcówka zimy, w sercu niestety podobnie.

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją książki, którą pochłonęłam dosłownie w jedną noc.

Tytuł : Carpe Diem

Autor : Diane Rose
 
Wydawnictwo: Videograf

Rok wydania : 2017

Liczba stron : 464



Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem - szczęśliwa młoda kobieta, czekająca na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to...
Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych dni.

                                                                                                         / opis z okładki/

Książkę kupiłam jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy, zachęcona pozytywnymi opiniami. Odebrałam w czwartek, ale wiadomo, przed świętami zawsze jest co robić, więc książka leżała sobie na półce i patrzyła smętnie.

Dopadła mnie ona we wtorek, gdy po torturach u kosmetyczki odpoczywałam. I przepadłam na całej linii. Pokochałam Rosalie Heart od pierwszej linijki, a potem ? A potem było tylko gorzej. Główna bohaterka to bardzo rozsądna osoba, która nie chce obarczać swoimi problemami innych . Żyje ze świadomością, iż jeżeli nie znajdzie się dla jej serca dawca, będzie skazana na porażkę w postaci śmierci. Sama chyba zachowałabym się podobnie.

Polubiłam także doktora Filipa Grabowskiego - lekarza prowadzącego, który postanowił wygrać ze śmiercią :) Czasem takie podejście jest uznawane przez pacjentów za szalone, ale ja uważam, że taka doza rywalizacji jest w medycynie potrzebna.

Wątek Rosalie i poznanego zupełnie przypadkiem Daniela  przyprawił mnie o kołatania serca. Przeżywałam każdy dzień z bohaterami, czekając z nadzieją, że ten moment -przeszczepu serca- w końcu nastąpi. I nastąpił. Co przeżyłam to moje, bo były i nerwy i stres i głupawka.

Carpe diem to debiut literacki Diane Rose .  Jeżeli tak wygląda jej debiut to już czekam na kolejne doskonałe historie.

Dla mnie historia na szkolną szóstkę :)

2 komentarze :

Tworzę to dla Was . Pokażcie się.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.